Spotkanie z redaktorem sportowym Michałem Białońskim
Brak komentarzy jak dotychczas
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone:
23 kwiecień, 2008, 4:27 pm
Kategoria wpisu: raczkowanie w dziennikarstwie
Kategoria wpisu: raczkowanie w dziennikarstwie
“Mimo, iż wielokrotnie miałem dużo przykrości, nie poddawałem się. Być może to za sprawą mojej góralskiej natury, ale jestem zdania, że powinno się, a nawet trzeba dociekać prawdy.”
Sekcja Sportowa naszego Koła zaaranżowała dziś niezwykle interesujące spotkanie z Michałem Białońskim. Tematem wiodącym była praktyka dziennikarza sportowego. Po pierwszym zdziwieniu tłumem przybyłym na spotkanie, pan Białoński barwnie podzielił się z nami wiedzą o predyspozycjach do zawodu (mieć pasję), oraz źródłach informacji dla profesjonalisty i laika. Zwracał szczególną uwagę, na czym powinniśmy się koncentrować będąc dziennikarzem sportowym. Opowiedział nam również o niepisanej etyce oraz o własnych przekonaniach, które powinny być zakorzenione w każdym dziennikarzu sportowym. My z kolei zastanawialiśmy się, czy lepiej przyjmować neutralną postawę względem sportu, czy może lepiej przybrać taktykę agresora i bawić się w subiektywizm, śledztwa a nawet ujawnianie afer. Nie mogliśmy lepiej trafić, bo w końcu nasz gość to nie, kto inny jak “rewolwerowiec z Gazety Wyborczej”, na które to miano zasłużył sobie chociażby “wojną” z Henrykiem Kasperczakiem. Białoński nie krył zadowolenia ze swojej ciężkiej pracy, w końcu podkreślał, że krytyka to rzemiosło dla silnych charakterem. “Mimo, iż wielokrotnie miałem dużo przykrości, nie poddawałem się. Być może to za sprawą mojej góralskiej natury, ale jestem zdania, że powinno się, a nawet trzeba dociekać prawdy”.
Naszych chłopców (i nie tylko chłopców!) interesowała jednak przede wszystkim dyskusja o sukcesach i aferach sportowych. Oj, tutaj został zapuszczony niekończący się wąż o hokeju, “motylarzach” czy o technikach kija lodowego. Podejrzewam, że gdybym była jedynie bierną obserwatorką bez możliwości słyszenia głosu pana Białońskiego, i tak prawdopodobnie zrozumiałabym różnicę między “piłką wysoką” a “niską”, oraz dlaczego nie pobiegnie w tym roku w krakowskim maratonie. Ekspresja wypowiedzi, modulacja głosem oraz pasja w większości miejscach mówiła więcej niż same słowa.
Po spotkaniu grupa delegatów udała się na konferencję prasową wraz z naszym gościem. Niestety, nie zdążyli nawet na końcówkę. Z całą pewnością jednak zachęciło ich to do większej aktywności na tym polu.
Dziękujemy panu Michałowi za uprzejmość i poświęcony czas oraz gorąco zapraszamy ponownie!
—-
*Michał Białoński -skończył psychologię, ale z zamiłowania jest kibicem. Za radą żony postanowił połączyć pracę z pasją, został więc dziennikarzem sportowym. I całe szczęście, bo jest w tym naprawdę dobry.
Zaczynał w “Czasie Krakowskim”, obecnie od 10 lat pisze do “Gazety Wyborczej”. Od 8 miesięcy możemy go znaleźć również na portalu interia.pl. W 2007 roku został laureatem Dziennikarzy Małopolski w dziedzinie Dziennikarz Sportowy.
Brak komentarzy jak dotychczas
Dodaj komentarz
Dodaj komentarz
Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>